Konkurs na CreepyPastę (Straszną Historie)
Siemanko myszki!
Co tydzień będziemy dodawać do tej nowej zakładki Straszne Historie
czyli CreepyPasty. Jeśli macie jakiś świetny pomysł wyślijcie mi go na
szept (Kotkadxx), na Facebook (Kotka Mysz) albo w emailu
(kotkadxxmysz@gmail.com). Najlepsza CreepyPasta zostanie umieszczona w
tej zakładce i twórca dostanie na tydzień rangę "Pisarz Tygodnia". Jeśli
nikt nie napisze dobrej Creepy Pasty- Opublikuję swoją.
Slenderman
Ten straszny dzień był pozornie spokojnym, pogodnym dniem, nie zapowiadającym żadnej tragedii... Razem z przyjacielem spędzaliśmy ten czas na robieniu różnych rzeczy. Byliśmy w parku i graliśmy w piłkę, do czasu, gdy zaczął zapadać zmrok. Postanowiliśmy wrócić do domu, lecz nagle zobaczyłem mojego przyjaciela na ziemi, po chwili sam upadłem. Obudziłem się wraz z nim w ciemnym miejscu, posiniaczony i bez sił. Musieliśmy zastanowić się jak uciec z tego mrocznego miejsca, dobrze, że miałem latarkę w komórce. Rozejrzeliśmy się przez kraty w oknie i zobaczyliśmy budynek. Pomyślałem, że są w nim ludzie, do których moglibyśmy zwrócić się o pomoc. Drzwi w pomieszczeniu, w którym nas uwięziono były drewniane oraz zamknięte na kilka spustów. Na stoliku leżała siekiera. Bez chwili zastanowienia wziąłem ją do ręki i je wybiłem. Budynek, który zobaczyliśmy wcześniej przez kraty w oknie, wyglądał niestety na opuszczony; stare spękane panele, pozrywana tapeta, przepalone żarówki, a co najdziwniejsze - ślady krwi.Wyglądała tak, jakby ktoś rozmazał ją swoimi palcami. Z początku wyglądało to na pionowe linie, ale po chwili ujrzałem coś niepokojącego - namalowanego człowieka z nieludzko długimi rękoma, bez twarzy. Miał na sobie gustowny garnitur z krawatem. Nie wiedziałem, o co w tym wszystkim chodzi, po chwili kumpel znalazł jakiś notatnik. Zaczęliśmy czytać:
"Nie mam pojęcia jak się tu znalazłem, ale muszę się stąd wydostać. Ten dom jest moim schronieniem, ale nie wiem na jak długo. Jest stary łatwo się tutaj dostać, boję się..."
Był to tylko początek, ale postanowiliśmy, że doczytamy resztę tekstu później. Ruszyliśmy dalej. Opuściliśmy obskurny budynek i przeszliśmy przez las, gdyż nie było innej, bezpieczniejszej drogi. W drodze potknąłem się o coś. Przedmiot okazał się być... zakrwawioną ludzką ręką. Wahałem się między ucieczką z tego przerażającego miejsca a wykopaniem napotkanego ciała. Ciekawość i chęć zdobycia jakichkolwiek informacji wzięła górę. Wziąłem leżącą obok łopatę i zacząłem powoli wygrzebywać śmierdzące ciało z ziemi, co trochę zniechęciło mnie do dalszego poszukiwania. Okazało się, że to zmasakrowany mężczyzna. Miał przy sobie tylko latarkę, więc wziąłem ją w razie potrzeby. Dalsza droga okazała się gorsza, spotkaliśmy trzech, odrażających wisielców. Do jednego z nich była przyczepiona zakurzona kartka z napisem: "On cię widzi...". Coraz bardziej zacząłem się bać. Postanowiłem, że doczytam notatnik. Miałem nadzieję, że będą tam jakieś wskazówki.
"Nie mogę dalej uciekać, gonią mnie, człowiek w masce, potwór, a co najgorsze "ON" - ten, który nie ma oczu, ten, który nie ma twarzy! Stoi i się wpatruje, gdy na niego patrzę, wchodzę w trans, staram mu się nie dać opanować, ale już nie daję rady... Jeśli ktoś to czyta, niech lepiej ucieka, wyjście jest na..."
Dalej była już tylko krew, postanowiliśmy znaleźć wyjście z tego chorego miejsca, lecz nagle pojawił się gość z notatnika, wyciągnął rękę w naszą stronę, wraz z nim pojawiły się groźne, karykaturalne cienie. Rzucił się na mojego przyjaciela, ale ten odepchnął go. Zaczęliśmy uciekać, nasze oddechy były coraz cięższe, a serce z każdą sekundą biło mocniej. Telefon stracił zasięg. Wiedzieliśmy że z nami koniec, że nikt nie może udzielić nam pomocy. Zostaliśmy otoczeni, wciągnął obie ręce...
Z Pamiętnika Freddy'ego Fazbeara (założyciela Freddy Fazbears Pizzeria)
Ludzie ! Piszę to, gdyż ostatnie wydarzenia mnie zwyczajnie przerażają...mnie...Freddiego, właściciela najlepszej pizzerii dla dzieci w Londynie. 1987 zapamiętam jako ten najgorszy rok...Choć prawdopodobnie będzie to mój ostatni rok...W każdym razie piszę ten pamiętnik, żeby wszyscy wiedzieli, że w mojej pizzerii działy się rzeczy nienormalne. Oto spis wszystkich najważniejszych wydarzeń w krótkiej historii mojego Fast fooda...Luty 19 - Zakładam własny biznes ! Mając dość harowania jako sprzedawca w supermarkecie, postanowiłem założyć pizzerie za moje własne oszczędności...
Luty 21 - Otworzyłem fast food ! Dzięki oszczędnościom i łaskawości rodziny, a także odpowiednim znajomościom założyłem pizzerię koło centrum. Obsługa (czyli moi krewni i przyjaciele) działa jak należy, a i klientów nie brakuje. Pizzerię nazwałem "Freddy Fazbear's Pizza" po moim imieniu.
Marzec 1 - Interes się kręci. Mogłem już zatrudnić normalnych pracowników, zwiększyć zawartość menu i dodać parę nowych gadżetów w postaci min. Huśtawek dla dzieci, bo to właśnie też dla nich założyłem tę pizzerię.
Marzec 29 - Robię się coraz bogatszy. Opłacało się zakładać pizzerię !
Kwiecień 28 - Klientów przybywa coraz mniej. Twierdzą, że moja pizzeria jest taka...przeciętna.
Maj 2 - Zyski się zmniejszają. Trzeba było coś zrobić, żebym nie zbankrutował. Dlatego więc postanowiłem nająć techników, żeby ci domontowali jakieś maskotki, które będą reprezentować moją pizzerię. Kazałem, żeby maskotki miały jak najwyższą sztuczną inteligencję. Będzie to drogi wydatek, lecz jeśli mi się powiedzie, pieniądze powinny się zwrócić z nawiązką.
Maj 5 - Maskotki są i działają sprawnie. Ich inteligencja mnie zaskakuje ! Zabawiają one ludzi, śpiewając na scenie. Są to miś Freddy (imię po mnie), lis Foxy, kurczak Chica i królik Bonnie.
Czerwiec 12 - Odkąd te maskotki są w pizzerii, W moim biznesie zaczęły się dziać dziwne rzeczy - lalki i makiety zaczęły się przenosić co każdą noc bez powodu z miejsca na miejsce.
Czerwiec 30 - Na litość ! To, co się stało zeszłego wieczoru, gdy pizzerię dzieliła już tylko godzina do zamknięcia, wydarzyło się coś strasznego - jakaś dziewczynka weszła niezauważona za kulisy, gdzie były maskotki i...Sam nawet nie wiem, co się działo. Jeden z pracowników usłyszał jakiś dziecięcy krzyk. Gdy poszedł to sprawdzić, zastał za kulisami tę samą dziewczynkę bez płatu czołowego ! Nikogo nie było po za nią za kulisami. Nie wiem, kto mógłby dokonać tej strasznej zbrodni, ale starałem się utajnić sprawę, jak umiałem. Najdziwniejsze było jednak to, że buzia Foxiego była cała we krwi. Czyżby...Nie, to nie może być prawda...
Lipiec 3 - Zdecydowałem się odinstalować Foxiego. Tak na wypadek, gdyby to ON faktycznie zabił tamtą dziewczynkę. Może to jest tylko zwykły, cholerny robot, ale tym budynkiem, który nająłem pod pizzerię, rządzą jakieś moce nieczyste. I chyba tak jest, bo w okolicy ostatnio zaczęły znikać dzieci. Może to jakiś morderca i pedofil, a może te maskotki naprawdę są nawiedzone...
Sierpień 17 - Mam dość ! Ochroniarz, którego ostatnio nająłem, zastano martwego w pokoju obserwacyjnym. Nie miał żadnych ran, lecz jak twierdzi lekarz, serce stanęło mu bez powodu. Gdy sprawdzałem kasety z nagraniem nocy, w której on stróżował, Zobaczyłem maskotki po za sceną, poruszające się po pizzerii bez niczyjej pomocy. Zobaczyłem też Foxiego, choć skubańca odinstalowałem miesiąc temu ! Tego było za wiele - w pizzerii zaczęły się dziać coraz dziwniejsze rzeczy, sprzedaż spadała, ludzie i pracownicy ginęli, więc w końcu byłem zmuszony...
Sierpień 26 - ...Zamknąć pizzerię. Za pieniądze, które zarobiłem w ciągu paru miesięcy. Kupiłem sobie ładny domek na przedmieściach. Przez parę tygodni zastanawiałem się nad tamtymi zdarzeniami, aż w końcu...
Wrzesień 27, data współczesna - Oglądałem właśnie późnym wieczorem telewizję w salonie, starając się zapomnieć o moim fast foodzie, gdy nagle usłyszałem pukanie do okna...To były te cholerne maskotki z mojej pizzerii ! Nie wiem, co one tam robią, ale uśmiechają się do mnie tajemniczo mimo, iż kazałem je przerobić na złom zaraz po zamknięciu interesu (Choć niektóre zniknęły zaraz po tamtej feralnej nocy). Szybko spisałem więc ten pamiętnik, żeby ludzie wiedzieli, że z tamtym budynkiem, który nająłem pod pizzerię, jest coś nie tak. W każdym razie, żegnajcie...
"Notatkę tę znaleziono 28 września 1987 roku w zeszycie w domu Freddiego Fazbearsa - byłego 30 kilku letniego właściciela zamkniętej już pizzerii w Londynie. Właściciela nie zastano. Znaleziono za to mnóstwo śladów krwi i walki. Cokolwiek się tam działo, ciała Freddiego nigdy nie odnaleziono. Pamiętnik ten został utajniony tak samo, jak morderstwo, lecz notatka ta jest przestrogą dla tych, co spróbują zbadać tajemnicze fast fooda. Maskotki prawdopodobnie wciąż błąkają się po świecie i mordują ludzi. Uważajcie na siebie..."
Wymyślone przez: Kotkadxx
Nawet Creepy...
OdpowiedzUsuń